Joanna Chmielewska
Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Joanna Chmielewska (właśc. Irena Kühn, ur. 1932) – polska pisarka.
[edytuj] Autobiografia
- Autobiografia będzie uczciwa. Mogę sobie na to pozwolić z tej racji, że nie mam za sobą przestępstw, które należy ukryć po wieku wieków, amen.
- Źródło: I, Dzieciństwo
- Brałam w klamrę i pisałam: „Dookoła Wojtek i w koło Macieju to samo”. Albo: „Ogólny płacz i zgrzytanie zębów”. Albo: „Ogólny ochlaj”. Przy cieciach wymyśliłam sobie „dłubanie palcem w nosie” i „pełne nieróbstwo”. (...)
Poszłam na urlop, a Edmund podpisał to wszystko, w ogóle nie czytając. Z przedsiębiorstwa przybył facet na kontrolę i zaczął przeglądać „Dziennika budowy”. (...)
– No jak to tak? – powiedział facet z oburzeniem. – Dookoła Wojtek i w koło Macieju?
– A co pan chciał? – odparł Edmund (...). – Robili to samo...
– Ale tak dookoła Wojtek i w koło Macieju?!
– Pan nie rozumie, że było bez zmian?!
– Ale w koło Macieju...?!- Opis: o wypełnianiu „Dziennika budowy”
- Źródło: t. II, Pierwsza młodość
- Co przeżyjemy, to nasze!
[edytuj] Boczne drogi
- (...) szósta rano to jest godzina do niczego. Zbyt późna do udoju krów, a zbyt wczesna do udoju architektów.
[edytuj] Bułgarski bloczek
- ... na jaki plaster mi te chabry, maki i kąkole?
[edytuj] Całe zdanie nieboszczyka
- – Gdyby nie to, że istotnie dziwnie wyglądasz, powiedziałbym, że nic się nie zmieniłaś – odparł z lekkim rozbawieniem.
- Moja doprowadzona do ostateczności dusza doszła do głosu. Z zimną furią, z pełną świadomością tego co robię, przestałam panować nad sobą.
- Moja prababka znała jedną hrabinę i ja nie jestem byle kto!
[edytuj] Depozyt
- (...) coraz bardziej jawiła mu się przed oczami w postaci harpii, hydry, ośmiornicy i smoka wawelskiego, razem wziętych.
[edytuj] Duch
- – Tylko pionowo. Owszem, mnie też się tak wydawało. Nie przesuwa się, tylko znika jakby w dół; w podłogę.
[edytuj] Duża polka
- Jedyne, co na tym świecie naprawdę nie ma granic, to ludzka głupota.
- Pozostałe kury kradzieżą nie przejmowały się zbytnio, ale służyły właśnie jako element wizji lokalnej i nie podobało im się to.
- Wyglądał jak wariat, cały czas wpatrywał się w tamtych trzech, a w dodatku skakał tak z walizką w ręku...
[edytuj] Dwie głowy i jedna noga
- Antidotum na brak mężczyzny...
- Pojechaliśmy oczywiście i jego gacie nigdzie nie weszły.
[edytuj] Dzikie białko
- Słuchajcie, mam pomysł – (...) – to znaczy, nie mam żadnego pomysłu, ale tam leży takie coś. To do mnie przemawia, z tym, że nie wiem co mówi.
- W połowie łanu ryczący bawół zatchnął się i zrezygnował, rączy jeleń zaś znikł osłonięty krzewami tarniny i dzikich róż.
- (...) wykrzyknął jedno słowo, powszechnie uważane za obelżywe, szczególnie w odniesieniu do jednostek płci żeńskiej.
[edytuj] Florencja, córka Diabła
- Ja ci, bracie ty mój, synu kochany rodzony, całą prawdę powiem, ale trzymaj ty pysk na cztery kłódki zamknięty.
- Ja nie wiem, czy to powinien być wszelki wypadek, czy wszelki przypadek. Ten wypadek jakoś mnie męczy. Przypadek po mnie chodzi, więc wypa... czy przypa...
- Nie przekroczyła zwyczajnie owej straszliwości, która mogła może ją ugryźć albo się na nią rzucić, tylko rozpaczliwie i z dziką determinacją wykonała skok...
- Mówiłam ci, jesteśmy narodem barbarzyńców. Im wyższa cywilizacja i kultura, tym właściwszy stosunek do zwierząt, na razie pozostajemy na etapie zagłodzonych plemion koczowniczych. Co żywe, a nie jest istotą ludzką, służy do zjedzenia i cześć. Nie ma sankcji na bydlaków znęcających się nad zwierzętami. Możesz im udowodnić dwadzieścia razy, że truli konia, uszkodzili go jakoś, wstrzykiwali szkodliwe co popadnie i nic im nie będzie. A jeżeli pracownicy stajni dadzą im po mordzie, pójdą odpowiadać przed sądem.
[edytuj] Harpie
- Jako dziecko, podobno byłaś inteligentna, dopiero później ci przeszło.
- Poniechała teraz sprzeczki z Sylwią, wpatrzona w trzymaną w ręku, wyjętą z lodówki paczkę.(...) W paczce znajdowały się: kilogram soli w foliowej torebce, dwa opakowania rajstop, duża koperta z kolorowymi zdjęciami kwitnących roślin z ogrodu botanicznego i jedno opakowanie chusteczek higienicznych.
- ... prawie każda kobieta, odruchowo i bezmyślnie, butelkę do otwierania poda temu mężczyźnie, który jej się najbardziej podoba.
[edytuj] Hazard
- – Jakiś zły duch przelatywał przez twoje mieszkanie – powiedziała (...) Ewa (...).
– Boję się, że jeszcze leci (...).
– Może ma długi ogon.
- Kto nie ryzykuje, ten nie je.
- Okazało się, że automat też lubił whisky.
[edytuj] Jak wytrzymać z mężczyzną
- A ile kobiet naprawdę umie gotować, ile ma na to czas, siły i chęci...?
- Zobacz też: kobieta
- Każde zwierzę da się wytresować. Mężczyznę też.
- Zobacz też: mężczyzna
- Mężczyzna ideał... takie coś jednej kobiecie się kiedyś przyśniło i obudziwszy się wybuchnęła gorzkim i żałosnym szlochem. Opowiedziała sen przyjaciółkom. Też się popłakały.
[edytuj] Klin
- – Dam pani świetną radę: klin klinem.
- – Wiesz, jesteś bardzo ładna dziewczyna – powiedział miękkim, cichym głosem.
To dopiero teraz to zauważył? Jak jest ciemno?
– Istotnie, w tym zielonym świetle muszę być szczególnie piękna. Jak świętej pamięci nieboszczka.
- – Wobec tego wyraź mi jeszcze wdzięczność za formę, w jakiej się przed tobą kompromituję. Mogłam przecież dostać ataku histerii, rzucić się na ciebie z krzykiem i płaczem...
– Wyrażam ci najgłębszą wdzięczność! Przyznam ci się, że nigdy w życiu nie rozmawiałem z nikim tak jak z tobą. Po każdej naszej rozmowie muszę przez kilka dni przychodzić do siebie...
[edytuj] Kocie worki
- Jeżeli usuniesz książki, a ja nie padnę trupem ze zdumienia, przytargam skrzynkę Don Perignon – obiecałam uroczyście.
- – Myślisz, że on myśli...
– Za dużo tego myślenia, nie popadaj w przesadny optymizm. Nie jestem pewna, czy myślę, a jeszcze bardziej wątpię, że on myśli.
- Odczep się, żadnych zwłok nie miałam w planach.
- Trudno się w końcu dziwić, że z octu na półkach i pustych haków w sklepie chętnie przeniosła się do kraju obfitości, bo akurat jej to wypadło w tamtych pięknych czasach...
[edytuj] Krętka blada
- Mężczyzna zawsze pozostaje mężczyzną, nawet jeśli jest policjantem młodszym ode mnie prawie o pokolenie, nie należy go denerwować nadmiernie, bo może nie wytrzymać. Ich psychika w sfeminizowanym świecie i tak już stoi na skraju załamania.
[edytuj] Krokodyl z Kraju Karoliny
- (...) a skoro mam hak, to niech na nim coś wisi. Co mi się będzie hak marnował.
- Ale mów i nie łżyj chociaż przez pierwszych parę zdań!
- – Do kitu takie skarby – mruknęłam z niesmakiem. – Ciekawa jestem, co z tym zrobicie po wyłowieniu. Chyba komisyjnie utopicie z powrotem...
[edytuj] Krowa niebiańska
- A do jasnej chropowanej cholery! Kurtyzana twoja matuchna w decybele kopana! Jolka spróchniała twojej babki, żeby ją parchy pokryły! Kij ci na monogram złotem haftowany! Ty gumo do żucia! Ja ci pokażę ty KROWO NIEBIAŃSKA! Dosyć tego!
- Kosztowna ma prawo być biżuteria, odzież, kaprysy, ale, na litość boską, przecież nie chłop!
- Zobacz też: biżuteria
- Ja cię proszę, ty nie przychodź. Z chłopakiem będę i cholernie mi na nim zależy. A ty taka samotna, jak ta wierzba na wygwizdowie – stanowisz konkurencję, od której człowiekowi dupa się marszczy. Wszystkie baby się ciebie boją i będą się bały, dopóki cię kto nie zakontraktuje.
- Niech mnie pluskwa podepcze, jak tam się nie objawią baby w diademach brylantowych.
- Żadnemu chłopu na świecie wierzyć nie można, oni łżą aż ziemia jęczy.
[edytuj] Książka poniekąd kucharska
- Ale chyba miał rację, rzeczywiście, okropna żmija w skrętach zapełniała całą butelkę, co robiło takie wrażenie, jakby tylko czyhała na otwarcie naczynia, żeby ze straszliwą siłą z niego wyprysnąć.
- Przy okazji powyważam trochę otwarte wierzeje do stodoły i napiszę także i to, co jest powszechnie znane...
[edytuj] Lądowanie w Garwolinie
- Babcie i ciocie opanowały świat.
- W szpitalnej ciszy, mąconej wyłącznie przeraźliwymi brzękami naczyń kuchennych i urządzeń transportowych, narastał powoli niezwykły, niespokojny gwar odmiennego rodzaju, który dotarł wreszcie do uszu myjącego ręce lekarza.
[edytuj] Lesio
- Naturalną rzeczy koleją po niedzieli wstał poniedziałek.
- Skruszonego męża nie było, a za to wokół widniało pobojowisko, nasuwające na myśl skojarzenia z trzęsieniem ziemi lub też przejściem trąby powietrznej.
- Środkiem toru, przed parowozem, pędził człowiek z garbem na plecach, wywijający na wszystkie strony płonąca i sypiącą iskry pochodnią, nie wykazujący najmniejszej chęci zboczenia gdziekolwiek i najwyraźniej w świecie zamierzający tak pędzić aż do dnia Sądu Ostatecznego!
[edytuj] Najstarsza prawnuczka
- Nagle, po raz pierwszy w życiu, pojęła cel i sens walenia głową w coś twardego.
[edytuj] Nawiedzony dom
- Babcia była przeciw, a dziadek zawsze robi to, co babcia każe, nie ma nic do gadania (...).
- – Mamusiu, wszystko znalazł! (...) Tatuś sam latał po łące, żeby schować swój krawat, mówię ci, pruł jak maszyna! Przyniósł ten krawat, moje skarpetki, wszystkie chustki do nosa, nawet samochód!
– Dziecko, czy masz gorączkę? Pies przyniósł samochód?
- – Mój tatuś dostał spadek...
– Co dostał? – wyrwało się nauczycielce.
– Spadek – wyjaśniła Janeczka bardzo uprzejmie – To jest taki majątek od kogoś, kto jest nieboszczykiem.
[edytuj] Pafnucy
- Wycieczki – powiedział Pucek – to są takie strasznie wielkie stada ludzi, które przyjeżdżają do lasu i pchają się wszędzie, depczą wszystko, wyrywają i łamią. Ryczą, wrzeszczą i zostawiają po sobie tyle śmieci, że tego nawet nie można sobie wyobrazić. Wycieczka – oznacza nieszczęście.
[edytuj] Pech
- Gówno zabijesz, za człowieka pójdziesz siedzieć.
- Marzenie całej załogi statku, który się długo błąkał po oceanach.(...) Wystarczyłaby na wszystkich. Potęga. Wspaniały piec. Gdyby mnie miało coś kopnąć, wolałbym, żeby to był koń niż ona.
- Zmartwiony człowiek powinien się posilić, żeby mieć siłę się martwić.
[edytuj] Przeciwko babom!
- Koszulki w gołe tyłki, małpy, palmy i pikasy, barwy, od których przez wieki zęby ich bolały i nie wiem, dlaczego im przeszło, powiewające, rozkloszowane spodenki, fontazie, żabociki, falbanki, wory i farfocle wszelkiego autoramentu. Ubrali się w ten chłam dobrowolnie i jak zaczęli wyglądać?
Nie powiem, bo ma to być utwór wytworny, w którym wyrażeń brutalnych należy unikać.
- Zważywszy, iż zaistniało i pogłębia się zjawisko nie tylko szkodliwe, ale zgoła przerażające, zważywszy, iż przyczyną zjawiska jest absolutna paranoja, jaka opętała kobiety, zważywszy, iż skutek ich bezrozumnych szaleństw (w dodatku pozbawionych metody) rychło może okazać się zgubą ludzkości, czuję się zmuszona przeciwdziałać katastrofie bodaj słowem pisanym, skoro inaczej się nie da.
[edytuj] Przeklęta bariera
- Obejrzałam łazienkę (...). Dostrzegłam krótki i gruby rulon... cóż to było...? Czy miałam to uważać za... intymne serwetki...?
- Zawsze lubił dzieci, bardziej nawet niż psy i koty.
- Zgłupiałam chyba, jakie zadzwonić, w co, w dzwon kościelny czy w rynnę...?!
[edytuj] Romans wszechczasów
- Był gotów na wszystko. Gdybym postawiła warunek, że wymaluje w czerwone kwiatki cały Pałac Kultury od góry do dołu, zapewne bez namysłu popędziłby po stosowną farbę.
- – Czego szukasz? – zapytał.
– Pralni pierza! – odparłam bez namysłu.
– Pralni czego..?!
– Pierza. Takie białe, z ptaków.
– A... Po diabła ci pralnia pierza?
– Do prania. Pierze się pierze, jak jest brudne.
- (...) spowodowałam rewolucję w stoisku ze stanikami, buntując klientki informacją, że tych rzeczy nie kupuje się na oko, bo nie na oku się je nosi (...).
[edytuj] Rzeź bezkręgowców
- (...) i nawet ci nie powiem, co z tego wyszło, bo takich słów nie znam. Gówno to byłby niezasłużony komplement.
[edytuj] Szajka bez końca
- (...) nie wiesz, co to znaczy cmokać? Tak cmok, cmok, cmok...
- – Ten facet – powiedziałam powoli i uroczyście – leżał u mnie pod szafą. Przeszło piętnaście lat...
– Do tego stopnia nie sprzątasz? – zdziwiła się Alicja.
- – (...) to jest deska Gaci!
– Jakich gaci – spytał mój syn nieufnie.
[edytuj] Ślepe szczęście
- – Kurza ich parszywa, nie dojona, w galaktykę kopana, z wiaderkiem węgla kolczastym drutem przez most Poniatowskiego w te i nazad ganiana, zardzewiała morda! – ogłosił Zygmunt w przestrzeń
- No to co, że zbrodnie i groby? Pewnie, że chcę jeść, jeszcze przecież jestem żywy!
- – Uciekł – stwierdził Januszek z mieszaniną żalu i ulgi. – Znaczy, był żywy.
– Od tych jej ryków uciekłby i nieżywy – mruknął Zygmunt.
[edytuj] Tajemnica
- Szaleństwo w zwojach mózgowych ukoiło mi się dopiero, kiedy nissan wraz z zawartością zniknął z oczu.
- Zepchnęłam bóstwo z postumentu. Bóstwo na gołej ziemi egzystować nie mogło.
[edytuj] Trudny trup
- Swoją drogą chłopak jak brzytwa, ale wał. Przeciwpowodziowy...
[edytuj] Wielki Diament
- Ciekawa rzecz, że zawsze i wszędzie znajdzie się jakiś jeden kapelusz, od którego można dostać szału. Scarlet O'Hara też taki miała, ten, co jej przywiózł Clark Gable...
- Możliwe, że jego matula mieli chałupecke malućką pod wirchem kole Nowego Targu, diabli wiedzą.
- Okropne rozczarowanie, bunt, rozwód, następne lata, nieufność i ostrożność, tęsknota do właściwego mężczyzny... Głupie próby i zniechęcenie. Wszystko to miałam za sobą, trafiłam nareszcie na obiekt, zdawałoby się, właściwy i rozdzielało mnie z nim życie, a może wcale nie życie, tylko charakter...
- – (...) tylko sprawdź, czy nie przygnieciesz małych, przestraszonych myszek.
– Chromolę myszki.
[edytuj] Wielkie zasługi
- Wymyślał mu brukowanymi słowami i ja tego nie mogę powtórzyć.
[edytuj] Większy kawałek świata
- Chciała we mnie wmówić berło Kazimierza Jagiellończyka.
- Zdaje się, że głowa posłużyła nam tylko do tego, żeby na nią upaść, i do niczego innego się nie przyda
[edytuj] Wszelki wypadek
- – (…) Coś mi się w tym wszystkim nie podoba. To, co tamten mówił… Pan Zajrzał…
– Co za pan i gdzie zajrzał? (…)
– Nigdzie nie zajrzał, on się tak nazywa. (…) Nazywa się pan Zajrzał.
- (…) Pozwolił sobie położyć na talerzu jeden taki zawijas, popatrzył na żonę i podjął męską decyzję. W zamiarze odkrojenia kawałka wbił w to widelec, pocisnął nożem i strumień gorącego tłuszczu trafił go prosto w oko.
– Jezus Mario! – krzyknął. – Co to jest?!
– Przypuszczam, że wszelki wypadek – odparła spokojnie pani Krystyna, wycierając sobie tłuszcz z włosów, bo również przystąpiła do jedzenia, tak jak jej mąż.
[edytuj] Wszyscy jesteśmy podejrzani
- – Jak to jest możliwe, żeby przeszło godzinę leżał w waszym biurze trup i żeby nikt go nie zauważył?
– Cicho leżał, to się nie rzucał w oczy.
- Raz mieliśmy w opisie technicznym – oświadczył Janusz – takie zdanie: „Pies stojący w kącie pokoju, kopcił tak tak strasznie, że trzeba mu było otwór zalepić gliną”.
- Tu jest skażona atmosfera – oznajmił proroczym tonem, czyniąc zamaszysty gest patykiem umaczanym w tuszu. – Nikt się nie uchowa. Ostatni normalny zwariował!
[edytuj] Wszystko Czerwone
- A możliwe, że pani wiadomości posiada. O ta osoba, morderca. Pani musi umysłowa robota wykonać, mnogo, wielkie mrowie. Zaprawdę na pamięć waszą zaległo, a musicie rozjaśnić mroki.
- Ta dama – upewnił się – to wasza mać?
- Zaprawdę pamięć nasza nie powiada nam nic...
[edytuj] Wyścigi
- Przypomniało mi się, że była tu w towarzystwie, obejrzałam się jeszcze raz, facet gdzieś znikł, siedziała solo.
[edytuj] Zbieg okoliczności
- Człowiek powinien się uczyć na cudzych błędach, bo sam wszystkich popełnić nie zdoła.
- Zobacz też: błąd
- O ile jestem w stanie zrozumieć, co się tu mówi, pani, to wcale nie pani, tylko pani.
- Policja to ja – odparł kapitan i poczuł się jak Ludwik XIV.
- Widoczne w zmierzchu pokrzywy, o które się od razu oparzyłam, wydały mi się najpiękniejszymi roślinami świata.
- Z miejsca zarządził poszukiwanie fiata z warczącym numerem.
[edytuj] Złota mucha
- Im dalej w las, tym większy kryminał.
- Przyznam się panu, że bywam w kasynie. Jako człowiek porządny, pewnie pan nie wie, że tam bywa więcej Japończyków niż naszych. Skąd mam wiedzieć, że ten... jak mu tam... Higimoto Yasuko nie grywa na automacie obok mnie, i na mój widok robi przyjemny wyraz twarzy?
- Usilnie zaczęłam się zastanawiać, jakie wspólne elementy może mieć buddyzm z konfucjanizmem, dokładając jeszcze braminizm.
- (...) utratę jednego mężczyzny zrekompensować może wyłącznie drugim mężczyzna.
[edytuj] Zwyczajne życie
- – Co... się... stało? – spytała z niepokojem Tereska, łapiąc oddech.
– Jak to? Kazałaś... uciekać... – odparła równie niespokojnie (...) Okrętka.
– Ale przecież nie tak nagle!
– Tylko jak? Stopniowo?
- No to już pan się tego nie pozbędzie, przepadło – oświadczyła złowieszczo – Już pana oblazło.
- Okrętka nie było to oczywiście imię nadane z okazji chrztu, lecz zdrobnienie imienia Alina. Rzecz została załatwiona w szkole, gdzie drogą naturalnych skojarzeń do pospolitego zdrobnienia Linka, Lina, dodano „okrętowa”. Imię „Lina okrętowa” było zbyt długie i niewygodne i w skrócie wyszła z tego Okrętka. Nastąpiło to tak dawno, że sama Okrętka zapominała niekiedy, jak ma naprawdę na imię.
- Przypomniała sobie, że dla niektórych osób takie twarze au naturel są mało interesujące i wobec tego należałoby opracować jakiś stosowny makijaż. W szafce w łazience znajdowały się rozmaite kosmetyki...
[edytuj] Wywiady
- Akurat rozwodziłam się z moim mężem. I pomyślałam sobie, że może mieć do mnie pretensje, bo szargam jego nazwisko po literaturze, jego zdaniem podrzędnej.
- Opis: wyjaśnienie stosowania pseudonimu
- Źródło: Gazeta Poznańska, 4 maja 1996 r.
- Ja od wielu lat robię to, co lubię. To wielkie szczęście.
- Źródło: Powaga jest tarczą głupców, Twój Styl, 11 sierpnia 1991 r.
- Mężczyźni? Owszem, lubię ich, ale ci zwyczajni, przeciętni śmiertelnie mnie nudzą. Poza tym mają jedną straszną wadę. Oni chcą codziennie jeść.
- Źródło: Powaga jest tarczą głupców, Twój Styl, 11 sierpnia 1991 r.
- Poza głębokim przekonaniem, że powinnam dostać Nagrodę Nobla za rozweselanie społeczeństwa, innych ambicji nie mam. Jak zaczną się śmiać, przestaną się bić!
- Źródło: Sztandar Młodych, 11 kwietnia 1997 r.
Notice: ob_end_flush() [ref.outcontrol]: failed to delete and flush buffer. No buffer to delete or flush. in /home/topposition/ftp/spam/cytaty/index.php on line 86